Wiele napisałem na łamach tego bloga na temat aloesu. W ten deszczowy ale jednak gorący poranek chciałbym wspomnieć kilka zdań o początkach stosowania aloesu. Już w 100 r. p.n.e. grecki lekarz Dioskurydes opisał niezwykłe zdolności aloesu w swoim dziele „Zielnik Grecki”. Polecał on miąższ Aloe Vera na rany, liszaje, różnego rodzaju oparzenia, problemy trawienne, ból żołądka, ból głowy, zaparcia, choroby jamy ustnej. W podobnym kontekście o o Aloe Vera pisał znany medyk rzymski Pliniusz Starszy, a rzymscy wojownicy cenili go, jako niezastąpiony ”opatrunek” na rany odniesione w walce Stare cywilizacje również były pełne uznania dla skuteczności Aloe Vera. W Ameryce Południowej był środkiem pierwszej pomocy w bólach migrenowych, na oparzenia i rany po ukąszeniach. Co
ciekawe stosowano go również do pielęgnacji włosów. W Indiach miąższ Aloe Vera aplikowano na zapalenie wątroby, astmę, żółtaczkę, a nawet trąd. Należy dodać, że aloes używano podczas kuracji ludzi, którzy zostali poparzeni w wyniku atomowego ataku na Hiroszimę i Nagasaki pod koniec drugiej wojny światowej. Okazało się, że dzięki jego wspomagającym właściwościom u wielu ludzi rany szybko się zagoiły, nie pozostawiając blizn. Ślady pierwszej obecności aloe vera odnaleziono także w starożytnym Egipcie, w „Egipskiej Księdze Lekarstw” oraz papirusie z Eber z 1550r. przed naszą erą. Ówcześni Egipcjanie traktowali aloes niemal mistycznie. Był on swego rodzaju prezentem, składanym w ofierze w czasie czasie pogrzebowych ceremonii będącym symbolem życia po śmierci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz